
To był dzień samych "naj". Park Narodowy Doliny Śmierci znany jest na całym świecie jako najcieplejsze, najbardziej suche i najniżej położone miejsce na ziemi. Prawdą jest, że Dolina Śmierci jest odcięta od świata i aby do niej dotrzeć lub ją przejechać, trzeba się dobrze przygotować. Ze względu na oddalenie od cywilizacji, ceny są niebotyczne. Już planując wyjazd ten dzień był problematyczny. Jak w jednym dniu zwiedzić to wyjątkowe miejsce i jednocześnie nie cofać się do Las Vegas? Ostatecznie zdecydowaliśmy, że wyjedziemy z Las Vegas i przez Dolinę Śmierci dojedziemy, aż do Parku Yosemite. Kolejny nocleg zaplanowaliśmy w Mariposie. Trasa liczyła około 500 mil i ponad 9 godzin jazdy. Tak zakładał nasz plan. Niestety, w rzeczywistości Dolina Śmierci pokazała pazury i jej przejechanie zajęło dłużej, niż się spodziewaliśmy.
...
It was a day of the same "most". Death Valley National Park is described as the hottest, driest and lowest set placed on Earth. It is fact that Death Valley is cut off from the world. To reach it or pass it you must be prepared well. Due to the remoteness from civilization prices are extremely high. While planning a trip this day was quite problematic. How to visit this unique place in one day and at the same time do not go back to Las Vegas? Eventually we decided that we drive from Vegas through Death Valley until we reach Yosemite Park. The next night we planned in Mariposa. This route is about 500 miles and more than nine hours driving. That was the plan. In fact, Death Valley showed its claws and passing it took longer than expected.
Super-wygodne łóżko i zmęczenie po wyprawie do Parku Narodowego Zion zrobiło swoje. Wykwaterowaliśmy się po 12:00 i powoli wyruszyliśmy na północny-zachód drogą 95. Po prawej stronie mijalmy bazy wojskowe. To właśnie Area 51. Teren, którego istnienie amerykański rząd negował do 2001 roku. To tu rzekomo przetrzymywane są szczątki UFO z Roswell oraz prowadzone są badania nad supernowoczesnymi broniami. Aby potwierdzić te plotki, mieliśmy oczy i uszy szeroko otwarte. Wtem, na horyzoncie dostrzegliśmy czarny, owalny obiekt. Wisiał nieco ponad linią okalających wzgórz. Nie wierzyliśmy własnym oczom. Raczej nie jesteśmy podatni na legendy UFO, ale obiekt wyglądał tak, jak obiekt ze zdjęć łowców istot pozaziemskich. UFO nadal wisiało nad horyzontem. Zaczęło się powiększać. Tak, leciało w naszą stronę! Wytężaliśmy wzrok, spiesznie szukając aparatu. Wycelowaliśmy obiektyw w niezidentyfikowany obiekt, który był już dość blisko. W tym momencie okazało się, że to po prostu helikopter wojskowy. W jednej chwili czar UFO prysł. To znak, żeby skręcić w drogę 373 i przekroczyć granicę Nevady i Kalifornii.
...
King size bed and tired after the trip to the Zion Park results in a little overslept. We checked out after noon and slowly moved to the north- west by 95th. On the right side we see military bases . This is Area 51. The area which existence the U.S. government has denied until 2001. According to rumors here are kept the Roswell UFO, and conducted research on the ultra-modern weapons. To confirm that, we had eyes and ears opened. Then on the horizon we saw the black oval object. He hovered slightly above the surrounding hills. We could not believe our eyes. The object looks just like on the pictures of UFO hunters. UFO still hung over the horizon. It began to grow. Yes, it flew in our direction ! We started to looking for the camera. We target camera lens on the object that was already pretty close . At this point , it turned out that it was simply a military helicopter . In an instant mastery UFO crumbled . It was a sign to turn into the road 373 and cross the border of Nevada and California .
 |
| Area 51 |
...
After the entrance to California we turned into the road 190 - the main road which is crossing the Death Valley. The first stop was Dantes View. Vantage point from which you can enjoy panoramic views of the whole valley. After several minutes of winding driveway, we got there. It was fantastic view, very different from everything we've seen so far. Raw Sierra Navady hills surrounding flat area. Unprecedented terrain heightened climate of the area, creating a unique place. It is in this valley recorded its highest ever temperature of 56.7 ° C. Fortunately, the hill Dantes View wind blew gently, so that the heat was not as tiring.
 |
| Widok na Dolinę Śmierci z Dantes View | Overview on Death Valley from Dantes View |
 |
| Widok na Dolinę Śmierci z Dantes View | Overview on Death Valley from Dantes View |
 |
| Widok na Dolinę Śmierci z Dantes View | Overview on Death Valley from Dantes View |
 |
Widok na Dolinę Śmierci z Dantes View | Overview on Death Valley from Dantes View
|
Widok z Dantes View był dobrym przedsmakiem dalszej podróży. Spiesznie zjechaliśmy ze wzgórza, kierując się do Zabryskie Point. Ciekawe formacje skalne bardzo przypadły nam do gustu. Coraz bardziej czuliśmy unikatowy klimat tego miejsca, zarówno ten wynikający z temperatury, jak i ten spowodowany wyjątkowością tego miejsca.
...
The view from Dantes View was a good foretaste of further travel. We hastily returned from the hill, heading for Zabryskie Point. Interesting rock formations very coincided with our taste. More and more we felt the unique atmosphere of the place, whether the result of the temperature and the result of the uniqueness of this place.
 |
| W drodze do Zabryskie Point | On the way to Zabryskie Point |
 |
| W drodze do Zabryskie Point | On the way to Zabryskie Point |
 |
| Zabryskie Point |
 |
| Zabryskie Point |
 |
| Zabryskie Point |
Po Zabryskie Point, przyszedł czas na wizytę w Furnance Creek, a konkretniej do centrum turystycznego. Na dnie Doliny Śmierci było już czuć ekstremalną temperaturę panującą w tym miejscu. Na termometrze obok Visitors Center można było odczytać temperaturę 104 F, czyli około 40 st. C, tak więc, na szczęście, trafiliśmy na chłodniejszy dzień.
 |
| Temperatura w Dolinie Śmierci | Temperature in Death Valley |
 |
| Informacja w toalecie parku, czyli jak sprawdzić czy nie jesteśmy odwodnieni | Information about dehydration level measurement |
Suche powietrze i brak wiatru. Tak można opisać warunki panujące w Dolinie Śmierci. Odczuliśmy już więc część najgorętszą i najbardziej wysuszoną, teraz przyszedł czas na najniżej położoną. Kilkanaście mil na południe od Furnance Creek znajduje się Badwater. Najniżej położone miejsce na półkuli zachodniej - 86 m n.p.m. Na skałach okalających to miejsce, dostrzec można tabliczkę Sea Level (poziom morza). Ziemia pokryta jest białą solą. Jacyś zagraniczni śmiałkowie smakowali nawet, czy to rzeczywiście sól. My oszczędziliśmy sobie tej przyjemności.
...
Dry air and no wind. These are words which you can use to describe the conditions in the Death Valley. So we have felt the hottest and most dry part of valley, now the time has come for the lowest located. A dozen miles south of Furnace Creek there is Badwater. Lowest point in the Western Hemisphere. -86 m above sea level. On the rocks surrounding the place, you can see the plaque Sea Level. The earth is covered with white salt. Daredevils tasted as if it's actually salt. We spared ourselves this pleasure.
 |
| Droga do Badwater | Route to Badwater |
 |
| Droga do Badwater | Route to Badwater |
 |
| Badwater |
 |
| Sól na ziemi w Badwater | Salt on the ground in Badwater |
 |
| Sól na ziemi w Badwater | Salt on the ground in Badwater |
 |
| Sól na ziemi w Badwater | Salt on the ground in Badwater |
 |
| Poziom morza. Dlaczego jest nad nami? | Sea level. Why it is above us? |
 |
| Badwater |
 |
| Badwater |
 |
| Badwater |
Po Badwater pozostała nam jeszcze przejażdżka szlakiem Artist Drive. Artist Drive to krótka jednokierunkowa trasa, wijąca się między kolorowymi skałami. Kolory skał są efektem utleniania się znajdujących się tam metali. Kolor zależy od tego, jaki metal występuje w danym miejscu. Oprócz wrażeń estetycznych, trasa jest bardzo ciekawa do jazdy samochodem. Wąskie zakręty między skałami oraz wzniesienia poprzedzone stromymi zjazdami dostarczają niezapomnianych wrażeń.
...
After Badwater left us still ride the trail Artist Drive. Artist Drive is a short one-way route, snaking between the colorful rocks. The colors of rocks are the result of oxidation of the metals found there. The color depends on what metal is present in a given location. In addition to the aesthetic, the route is very interesting to drive. The narrow curves between rocks, hills preceded by a steep downhills provide an unforgettable experience.
 |
| Kolory Doliny Śmierci - Artist Drive | Colors of Death Valley - Artist Drive |
 |
| Kolory Doliny Śmierci - Artist Drive | Colors of Death Valley - Artist Drive |
 |
| Kolory Doliny Śmierci - Artist Drive | Colors of Death Valley - Artist Drive |
 |
| Artist Drive |
 |
| Artist Drive |
Słońce powoli zaczynało chylić się ku zachodowi, więc przyszedł czas, aby opuścić Dolinę Śmierci. Trasa wyjazdowa wiodła drogą 190 na zachód. Jak się szybko przekonaliśmy, ten wjazd do parku jest o wiele trudniejszy, niż wjazd od wschodu. Zaznaczony poniżej odcinek to przeprawa przez góry, gdzie podjazdy wyciągały ostatnie poty z naszego auta. Jakość dróg oczywiście była bardzo dobra, ale ten odcinek był bardzo męczący. Smaczku dodawał fakt, że w czasie przejazdu przestał działać nam GPS i zaszło słońce. Postój na obiad zaplanowaliśmy w Bishop, ale jak policzyliśmy, ile jeszcze czasu zajmie nam dojazd, to głodni zatrzymaliśmy się na posiłek, jak tylko wróciliśmy do cywilizacji, czyli w Lone Pine, po wjeździe z drogi 136 na 395. Od Lone Pine do Mariposy jest ponad 200 mil, czyli pozostawały jeszcze 4 godziny drogi... albo i więcej. Zmęczenie robiło już swoje, więc The Mount Whitney, restauracja która swą nazwę wzięła od położonego nieopodal wierzchołka, zaserwowała nam specjalność zakładu, czyli burger Mount Whitney. Miła kelnerka poinformowała nas, że w skład zestawu wchodzi jeszcze sałatka na przystawkę, do której poleciła nam typowo amerykański dressing. Postanowiliśmy zaryzykować i skusiliśmy się na coś lokalnego, bo jak to określiła: "Europejczycy zwykle biorą po prostu dressing z oliwy z oliwek". Niedługo po sałatce, na nasze stoły zlądowały dwa sporej wielkości talerze. Na każdym z nich dwa solidne burgery, bułeczka, i pozostałe składniki burgera, podane trochę inaczej, niż zwykle, ale jadło się je bardzo dobrze. Wołowina, tak jak reklamowała ją kelnerka, była wyśmienita. Zadowoleni i najedzeni ruszyliśmy w dalszą trasę. Ponieważ bak powoli stawał się pusty, trzeba było zrobić jeszcze krótki postój na stacji benzynowej. Ku naszemu zdziwieniu kilka mijanych po drodze stacji było już zamkniętych. Na szczęście po kilkunastu milach udało znaleźć się jakiś otwarty punkt. Zmęczenie dawało już nam się we znaki, więc w sklepiku kupiliśmy napój energetyczny. To był bardzo dobry wybór, bo byliśmy już tak śnięci, że wyjeżdżając ze stacji J. prawie zaliczył znak. Niewiele brakowało. Uff. Z Bishop do zjadu na Yosemite, w okolicach Lee Vining, trasa jest bardzo przystępna. Bardzo ubolewaliśmy, że jest już ciemno, a my wjeżdżamy do Parku Yosemite przez przepiękne Toulome Meadows i nie widzieliśmy żadnych widoków. Mimo kompletnych ciemności, czuliśmy w powietrzu zapach drzew, a wiele zakrętów wskazywało na to, że jedziemy w malowniczych okolicach. W parku o tej godzinie (było już przed północą) nie było żywej duszy. GPS podładował się trochę, więc mogliśmy na nim ponownie polegać. Szczególnie A. odetchnęła z ulgą, bo po rozładowaniu telefonu przejęła rolę nawigatora pokładowego i dziarsko z mapą w ręku prowadziła nas do celu. Yosemite, a szczególnie okolice Yosemite Valley, to dosłownie horror, jeśli chodzi o organizację ruchu. Na szczęście, udało pojechać odpowiednią drogą, ale przy każdym skrzyżowaniu spędzaliśmy dobre kilka minut zastanawiając się, czy to aby na pewno w dobrą stronę skręciliśmy. Yosemite opuściliśmy drogą 140. Zanim dojechaliśmy do Mariposy, zaliczyliśmy przymusowy postój spowodowany ruchem wahadłowym. Gdy staliśmy na światłach zastanawiając się, czy nie jechać na czerwonym (tabliczka mówiła, aby spodziewać się nawet 15 minut oczekiwania), zauważylismy, że ktoś nadjeżdza z naprzeciwka. Nieznajome auto zatrzymało się obok nas i opuściło szybę. "Jedziecie z Yosemite?" - zapytał nieznajomy. "Tak" - oparliśmy. "Jak tam, Yosemite jest pełne?" - trochę zdziwieni pytaniem, odparliśmy, że nie, że jest puste. Kilka minut wcześniej rozmawialiśmy o tym, jak pusto było na całej trasie przez Yosemite. Ucieszony nieznajomy podziękował i życzył nam szerokiej drogi i udanych poszukiwań noclegu. Zamknął okno i odjechał. Gdy tylko ruszyliśmy, uświadomiliśmy sobie, że nieznajomego nie interesowało pewnie to, czy w Yosemite są teraz korki (dlatego było to dla nas idiotyczne pytanie), tylko raczej to, czy są jeszcze jakieś wolne miejsca do spania. Faktem jest, że jest to tak oblegane miejsce, że rezerwacje trzeba robić na 3-4 miesiące wcześniej. Mieliśmy więc już tylko nadzieję, że udało mu się znaleźć jakieś lokum. My, w naszym hotelu w Mariposie, zlądowaliśmy dopiero około drugiej nad ranem. Jak zwykle, byliśmy ostatnimi, którzy tej nocy zameldowali się w hotelu. Obsługujący nas pan sam stwierdził, że już zaraz miał się kłaść spać i było po nim widać, że bardzo ucieszył się, że jesteśmy już na miejscu. My też się bardzo z tego cieszyliśmy. To była najdłuższa i najbardziej męcząca trasa na naszym objeździe - dobrze, że już za nami.
...
The sun was beginning to setting, so it's time to leave the Valley of Death. Outbound route for us, led by 190th on the west . How we quickly seen, this entrance to the park is much more difficult than entering from the east. On the map below we marked section crossing the mountains where driveways lined up last sweat of our car . The quality of roads , of course, were very good , but this episode was very tiring . Flavor to that added that during the passage of our GPS stopped working and the sun went down . Dinner was planned in Bishop, but as we calculated how much time it will take to reach. We've been so hungry so we've stopped for a meal as soon as we got back to civilization , which is in Lone Pine, at the entrance of the road 136 to 395. From Lone Pine to Mariposa is more than 200 miles, four hours away ... or more. We've been really tired, so The Mount Whitney , a restaurant that takes its name from the nearby top , served us a house specialty , the burger Mount Whitney . Nice waitress informed us that the kit includes more salad for an appetizer, which instructed us to an American dressing . We decided to take a chance and take something local , because, as she put it " " Europeans usually take just a dressing of olive oil . Shortly after the salad at our tables have landed two large plates. On each of these were been two solid burger, roll and other components of a burger, served a little differently than usual. Beef was excellent. Satisfied and replete we continued our route. Because we started to run out of fuel, we had to make another short stop at the gas station . We've been quite surprised, because we passed several stations along the way and all of them has already been closed . Fortunately, after a few miles, we have found one which was open . In a store we bought energy drink . This was a very good choice , because we were so sleepy that leaving the station J. almost crash with road sign. It was really close . Road from Bishop to the Yosemite crossing, near Lee Vining , was quite good. We have regretted that it was already dark and when we was entering enter the park Yosemite Meadows by beautiful Toulome we did not see any views. Spite of complete darkness we felt the smell of the trees, and many corners pointed to the fact that we were going in the scenic surroundings In the park at this time ( it was midnight ) was not a living soul . GPS has time to charge up a bit, so we could rely on him again . Especially A. was relieved , because after GPS stoped to navigate she need to take a role of navigator and perky with a map in hand, lead us to our goal . Finding correct route in Yosemite , especially around Yosemite valley is literally horror. Fortunately, we have chosen the right way each time but at every intersection we spent a good few minutes wondering if this is really the right way turned . We left Yosemite by road 140. After leaving National Park we stuck for a while on road works. When we was waiting at the lights unfamiliar car stopped next to us and left the window. " Are you going from Yosemite ? " - asked the stranger . "Yes" - we have relied . " How it there, is the Yosemite full?" - we've been surprised with that question and we replied that it's empty. Few minutes earlier we talked about how empty it was on the whole route through Yosemite. Pleased stranger thanked and wished for us a wide road and a successful search for accommodation . He closed the window and drove off. As soon as we started , we realized that he was probably no asking about traffic in Yosemite ( because for us it was a stupid question) , but about whether they are even a place to sleep . Fact is that Yosemite Lodges are so crowded place that you need to make reservations up to 3-4 months earlier. We had only hope that he could find a place to stay. We came to our hotel at Mariposa around 2AM. As usual , we were the last ones that night checked into the hotel. Attendant was pleased that he could go to bed now. We was also very pleased with that. It was the longest and the hardest route on our tour - well, that is behind us .
Na koniec jeszcze kilka zdjęć zrobionych poprzedniego wieczora w Las Vegas.
...
At the end few more photos of Vegas which we made a day before.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz