poniedziałek, 30 września 2013

Arches


Magiczna Sedona, majestatyczny Grand Canyon i cuda kraju Navajo postawiły poprzeczkę bardzo wysoko. Pierwszym Parkiem Narodowym w stanie Utah, który odwiedziliśmy, był Arches National Park. Jako że poprzedni dzień był dość męczący, nie spieszyliśmy się zbytnio. Nasz ukochany, nieco nieaktualny przewodnik, podpowiadał nam, że park skalnych łuków jest bardzo malutki i z łatwością można zobaczyć jego wszystkie atrakcje w jeden dzień. Jednak, jak się później okazało, park przygotował dla nas szereg niespodzianek...
...
Magical Sedona, Grand Canyon and the majestic wonders of the Navajo country have set the bar very high. The first national park in the state of Utah, which was visited by us was the Arches National Park. Because the previous day was quite tiring we haven't hurry too much. Our beloved, slightly outdated travel guide book told us that the arches park is very tiny and easily you can see all attractions in one day. As it turned out the park prepared for us a number of surprises ...

czwartek, 26 września 2013

Wonders of Navajoland


Cuda rezerwatu Navajo. Na ten dzień czekaliśmy od dawna. Obszar zamieszkiwany przez największe plemię Indian jest pełne niezwykłych miejsc. Na naszej trasie postanowiliśmy odwiedzić Antelope Canyon - wąski kanion, który każdego dnia rozświetlany jest zjawiskowymi słupami świetlnymi, Horseshoe Bend - punkt widokowy na rzekę Kolorado, przecinającą swoim turkusowym odcieniem czerwone skały Arizony, oraz sławną Dolinę Monumentów, które onieśmielają zarówno swoim pięknem, jak i rozmiarami. Każde z tych miejsc, wyjątkowe na swój własny sposób, przeniosło nas w świat znany nam do tej pory jedynie z filmów i marzeń.
...
Miracles Navajo reservation. On this day we waited for a long time. The area is inhabited by the largest Indian tribe is full of amazing places. On our tour we decided to visit Antelope Canyon - a narrow canyon that every day is lightened with beautiful light poles, Horseshoe Bend - a viewpoint on the Colorado River, crossing its turquoise shade of red rocks of Arizona, and the famous Monument Valley to intimidate both their beauty and size. Each of these places, unique in its own way, moved us to the world we know so far only from movies and dreams.




poniedziałek, 23 września 2013

The grand Grand Canyon


Największy z największych. Widoczny z kosmosu. Niezwykle popularny, corocznie odwiedzany przez miliony turystów. Czy Park Narodowy Wielkiego Kanionu Kolorado, pomimo takiego oblężenia turystów (na drogach dojazdowych do parku latem tworzą się korki!), uwiedzie nas swoją geologiczną historią? Takie pytanie zadawaliśmy sobie przed odwiedzinami w Grand Canyonie. Plan dnia: poranny wyjazd z Sedony, przejazd do Flagstaff, potem drogą 180 do Grand Canyon'u. Powrót malowniczą trasą Desert View, czyli na wschód drogą 64, a potem 89 na południe do Flagstaff, gdzie zaplanowaliśmy nocleg.
...
The biggest of the biggest. Visible from space. Extremely popular, annually visited by millions of tourists. Is the Grand Canyon National Park in spite of such a siege tourists (there are traffic jams on access roads to the park in the summer!) seduce us with their geological history? That was the question we asked ourselves before visiting the Grand Canyonie. Daily Schedule: Morning departure from Sedona and drive to Flagstaff, then road 180 to the Grand Canyonu. Back through the scenic road Desert View, which is on the east by 64 and then 89 south to Flagstaff for the night.




sobota, 21 września 2013

Sedona with Dick Curtis


Z ulgą żegnaliśmy głośne i zatłoczne Las Vegas. Przed nami 4 godziny drogi na wschód w kierunku Red Rock Country. Przed wyjazdem zrobiliśmy drobne zapasy na podróż. Koniec leniuchowania- na kolejny tydzień zaplanowane intensywne zwiedzanie. Na granicy Nevady i Arizony odwiedziliśmy sławną tamę Hoovera. Wiało na niej niemiłosiernie. Starannie ułożona fryzura A. nie wytrzymała konfrontacji z tamą, nawet pomimo utrwalenia lakierem "taft na każdą pogodę". Z rozwianymi włosami ruszyliśmy w dalszą drogę. Arizona powitała nas pięknymi krajobrazami i ciągnącą się aż po horyzont drogą stanową 93.
...
We said goodbye to loud and crowded Las Vegas. It's four hours way to go east toward Red Rock Country. Before leaving, we made small shopping for the trip. It's time for an intense tour. On the border of Nevada and Arizona visited the famous Hoover Dam. It was extremely windy. A.'s carefully prepared hair did not stand a confrontation with the dam despite the consolidation of varnish Taft for all weather conditions. With flowing hair we continued our journey. Arizona welcomed us with beautiful landscapes and stretching to the horizon, State Road 93.

piątek, 20 września 2013

Welcome to fabulous(?) Las Vegas


Rezerwując hotel w Las Vegas przeżyliśmy szok. Spodziewaliśmy się, że jako, że jest to światowa stolica hazardu ,ceny hoteli będą niebotyczne. Miło się rozczarowaliśmy. Okazało się, że Las Vegas oferuje niewiarygodne niskie ceny noclegów. Pokoje w hotelach można ustrzelić już nawet od kilkunastu dolarów. Jako, że A. w czasie pobytu w Las Vegas obchodziła swoje 26. urodziny, zdecydowaliśmy się wybrać hotel sławnej sieci Hilton. Mieścił się w założonym dziennym budżecie. Niestety, mimo że wszystko było jak najbardziej poprawne, to po Hiltonie spodziewaliśmy się dużo więcej. Co więcej, okazało się, że faktycznie znajduje się na The Strip, głównej ulicy Las Vegas, ale na jej samym północnym końcu i do jakiejkolwiek atrakcji mieliśmy przynajmniej pół godziny pieszo. 
...
While booking a hotel in Las Vegas we was shocked. We expected that, the gambling capital of the world would have extremely high hotel rates. We've been surprised that Las Vegas offers hotels on unbelievable low rates. You could find hotel room for just few dollars. A. during our stay in Las Vegas had a birthday, so we decided to choose the famous Hilton hotel. It fit our budget. Unfortunately, despite the fact that everything was the most correct, the from Hilton we expected a lot more. Besides that it turned out that it actually is on the Strip, the main street of Las Vegas, but at the very northern end, and for any interest we had at least half an hour on foot.

Caution: Bachelorette party, Danger: wild women

Wybierz piętro | Choose the floor

środa, 18 września 2013

Let's go to desert


Wjeżdżając do Palm Springs nie mogliśmy uwierzyć we wskazania termometru w aucie. 108F około godz. 20:00 - coś musi być nie tak z termometrem. Jednak po wyjściu z auta wszystko stało się jasne- 108F to około 42C i faktycznie, tyle było na dworze. Dodatkowym utrudnieniem, które napotkaliśmy było to, że nigdzie nie mogliśmy znaleźć naszego hotelu. Przejechaliśmy ulicę wzdłóż i wszerz i nic. Jakby zapadł się pod ziemię. W końcu weszliśmy zapytać się, gdzie znajdziemy nasz hotel. Okazało się, że w ciągu ostatniego miesiąca... zmienił nazwę. Zameldowaliśmy się i poszliśmy wcześniej spać- rano czekało na nas śniadanie w knajpie na przeciwko - "U Rick'a". Nielimitowana dolewka kawy i ketchup Heinz sprawiły, że żaden upał nam nie straszny - możemy jechać na pustynię!
...
When we has been entering Palm Springs could not believe what the thermometer in the car shows. 108F around 8PM - there must be something wrong with the thermometer. However, after leaving the car everything was clear 108F is about 42C, and in fact there was so much on the court. An additional difficulty we encountered was that we could never find our hotel. We have been driving along the street and could not find it. Finally we decided to ask where we can find our hotel. The answer was spectacular - last month it has... changed the name. We checked in and went to bed early - morning breakfast waiting for us in the pub opposite - "Rick's". Unlimited coffee refill  and Heinz ketchup made any heat not scary to us - we can go to the desert!

wtorek, 17 września 2013

Universal Studios



Kolejny poranek w LA rozpoczął sę całkiem dobrze. Pokrzepieni hotelowym śniadaniem i poranną kawą, ruszyliśmy w stronę studiów filmowych. W planach zwiedzanie Universal Studios, dumnie nazywanych stolicą rozrywki Los Angeles. Universal Studios w przeciwieństwie do Paramount Pictures, czy też Warner Bros, oprócz wytwórni filmowej, stanowi również jeden z największych parków rozrywki, oferujący swoim gościom szereg atrakcji. 



The next morning in LA began se pretty well. Refreshed the hotel breakfast and morning coffee, we set off in the direction of film studies. The plans visit Universal Studios, proudly called the entertainment capital of Los Angeles. Universal Studios in contrast to Paramount Pictures, Warner Bros., or in addition to film production, is also one of the largest amusement parks, offering its guests a variety of activities.

niedziela, 15 września 2013

First day in LA

Po wyczerpującej podróży ledwo dobudziliśmy się na śniadanie. Bufet otwarty był w nieludzkich godzinach 6:30 - 9:00. Zgodnie zdecydowaliśmy, że studia filmowe Universal odkładamy na następny dzień. W planach na pierwszy dzień mieliśmy zatem Hollywood Boulevard, Walk of Fame, Rodeo Drive. Co dalej zobaczymy...


After a long journey it was very hard to wake up for breakfast. Buffet was open in inhumane time slot 6:30 - 9:00. We agreed that Universal Studios will be put off for another day. The plans for the first day we had so Hollywood Boulevard Walk of Fame, Rodeo Drive. What else? We will see...


piątek, 13 września 2013

31 hours / day

Aż strach pomyśleć co by było jakbyśmy mieli lot z dwoma przesiadkami, a nie nakrótsza opcję lotu Warszawa - LA, w nieco ponad 16 godzin. Jeszcze nie śpimy, a już minęło 31 godzin "tego" dnia.



It is scary to think what would have happened if we had a flight of two interchanges, not a shortest flight Warsaw - LA, in just over 16 hours. We're still awake, and it's has left 29 of  "this" day.

środa, 11 września 2013

4000 miles to go...

Przed nami ponad 4000 mil podróży. Długo oczekiwane wakacje. W planie zwiedzanie czterech zachodnich stanów USA: California, Arizona, Utah, Nevada. Kilka miesięcy misternego planowania trzytygodniowego objazdu, upchnięte w 4 walizki. 14 hoteli, kilkanaście miast i blisko 100 punktów "do zobaczenia". Tysiące niezrobionych jeszcze zdjęć. Kolejne upływające godziny do odlotu. Pakowanie, przejazd do Warszawy, przesiadka w Londynie. Czwartek wieczorem lądowanie w LA. Dwoje młodych ludzi i kot syberyjski, który zostaje w domu. Czy to może się udać? Nie ma innego wyjścia - musi!



More than 4000 miles to go. The long-awaited vacation. We are going to visit four western USA states: California, Arizona, Utah and Nevada. Few months of planning an 3 weeks tour packed into four suitcases. 14 hotels, several cities and nearly 100 "must see" points. Thousands of photos that haven't been taken yet. Passing hours to departure. Packing, travel to Warsaw, flight with stop in London. On Thursday evening arrival at LAX airport. Two young people and one Siberian cat, who stays at home. Can we do that? There is no other way out - it has to succeed!