piątek, 13 września 2013

31 hours / day

Aż strach pomyśleć co by było jakbyśmy mieli lot z dwoma przesiadkami, a nie nakrótsza opcję lotu Warszawa - LA, w nieco ponad 16 godzin. Jeszcze nie śpimy, a już minęło 31 godzin "tego" dnia.



It is scary to think what would have happened if we had a flight of two interchanges, not a shortest flight Warsaw - LA, in just over 16 hours. We're still awake, and it's has left 29 of  "this" day.


Droga do Warszawy poszła bardzo dobrze, nawet sławny korek w Łomiankach dał sobie na wstrzymanie i niewiele nas opóźnił. Do Wawy wjeżdzaliśmy na czas. Aby ominąć zakorkowane, z powodu strajków Solidarności, centrum pojechaliśmy 8ką i... wpakowaliśmy się w gigantyczny korek, spowodowany, jak się później okazało - robotami drogowymi rozpoczętymi akurat dziś. Odlot 12:05, a na zegarze minęła właśnie 10:00. Aby jak najkrócej czekać na taxi po odstawieniu auta, zamówiliśmy je jeszcze stojąc w korku. Taksówkarz, na pytanie czy na pewno zdążymy, na początku pewny siebie, odpowiadał, że z palcem w... zwątpił jednak jak wpakował nas ponownie w korek, a potem objazd.- Na szczęście dojechaliśmy kilka minut przed 11:00 i policzył parę złotych mniej za swoją pomyłkę. Zameldowaliśmy się na pokład. Lot do Londynu upłynął po znakiem wąskich foteli i polskiej ekipy filmowej z Bogusiem Lindą na czele. Swoją drogą Boguś, w autobusie odbierającym pasażerów z samolotu do terminala, swoją opowieść o tym ile to on nie miał już narzeczonych skwitował wymownym, iście filmowym tekstem: "Ale mi się chce zajebiście lać!". Aktorzy kierowali się tak jak my na terminal 5, jednak w samolocie do LA ich nie odnotowaliśmy...



The road to Warsaw went very well, even the famous traffic jam in Łomianki delayed us only a little. The came do Wawrsaw on time. To bypass the congested city went 8KA i .. piled into a giant cork, caused, as it turned out - just road works initiated today. Departure 12:05, and the clock just past 10:00. To get the shortest wait for a taxi after stopping the car, ordered them still standing in traffic. The taxi driver, when asked if you are sure we will be ready at the beginning of self-confident, he answered that with a finger in. .. doubt, however, as we had gotten back into the cap and then a tour. - Fortunately, we arrived a few minutes before 11:00 and counted pair of gold less for their mistake. We checked up on deck. Flight to London passed on a narrow seat and Polish crew of Boguś Linda at the helm. Bogus By the way, the bus receiving passengers from the aircraft to the terminal, his story about where he had been betrothed summed eloquent, truly a film text: "But I want to fucking piss." Actors guided as we do in terminal 5, but on a plane to LA, they do not notice ...

Terminal 5

Some feedback

Soup for refreshing

Londyn Heathrow

W czasie trwającego 11 godzin lotu do LA, najciekawiej prezentowała się Grenlandia.

Grenland was the best part of 1hours fligth to LA.







Wylądowaliśmy zgodnie z czasem, czyli nieco po 19:00 (4:00 czasu polskiego). Zmęczeni lotem, kilkoma kolejnymi kontolami (wizowa, paszportowa itp.) w końcu (ok. 20:30) odebraliśmy bagaż i udaliśmy się po auto. W wypożyczalni doznaliśmy szoku: gigantyczna kolejka do stanowisk wydających auta zawijała się 3 czy 4 razy. Kolejne 1,5godziny czekania... padamy już z nóg. Może kawę? Pomysł wydawał się trafiony, więc skusiliśmy się na arabikę z automatu w poczekalni. 2 dolary wrzucone, kawa wybrana, 25centów reszty wypadło jak szalone. Zapachniało świeżą kawą, poczuliśmy, że dzięki niej damy radę dotrwać do końca kolejki. Gdy maszyna ucichła, otworzyliśmy drzwiczki. Nie mogliśmy uwierzyć własnym oczom, kubek zablokował się i cała pachnąca kawa przeleciała obok. Musieliśmy obejść się smakiem... a właściwie - zapachem...


We have landed just on time, a little after 7:00PM (4:00AM Polish time). Long flight, and several security controls (visa, passport, etc.) finished around 8:30PM so we picked up the luggage and went to the car. When we got to the car rental office we was shocked: a giant line for fills out the whole office. Another 1.5 hour wait ... Maybe a cup of coffee? The idea seemed to be hit, so choose the Arabica from the vending machine in the waiting room. $ 2 thrown, coffee selected, 25cents change felt out. The smell of fresh coffee, let us beleve that we would be able to survive until the end of the this enormous queue. When the mashine stopped working, we opened the door. We could not believe our eyes, the cup has locked up and all the fragrant coffee flew by. We had to work around the taste of ... actually - the smell of ...

Właśnie wyszliśmy z lotniska | We just came out from airport lobby.

Chyba żartujecie... Kolejka w wypożyczalni | Are you kidding me... Lane at car rental office. 

Nasza kolej! W końcu dostaliśmy się do stanowiska i wypożyczyliśmy auto. Pracownik Dollar niestety naciągnął nas na dodatkowe assistance. Zdecydowaliśmy się wziąć dla świętego spokoju na trasie... po 23:00 w końcu wyszliśmy na parking w poszukiwaniu sektora 'S' czyli SUV. Dojrzeliśmy tak długo wyczekiwane auto, które miało nas zawieźć do hotelu - biały Chevy Captiva. Tym samym spełniło się marzenie A., żeby mieć białego SUV'a. Po drodze do hotelu chcieliśmy zatrzymać się i wziąć coś na wynos, jednak wszystkie Pollos, Donatos itp. były już pozamykane... Na highway'u utkęliśmy na 15 min w korku i w hotelu zlądowaliśmy po północy (9:00 czasu polskiego). Na szczęście check in poszedł sprawnie, a w pokoju zastaliśmy ogromne łóżko king size. W końcu dojechaliśmy! Ja wyskoczyłem jeszcze po coś do jedzenia do 7eleven, gdzie obsługujący mnie pan, który wyglądem przypominał postać z bajki Alladyn, zapytał czy jestem z Armenii. Powiedziałem, że z Polski po czym ucięliśmy sobie krótką pogawędkę na temat Polaków, którzy mieszkają w Wielkiej Brytanii. W pokoju podgrzaliśmy zakupioną tortille i po 2:00  (11:00 czasy polskiego) padliśmy spać.


It's our turn! We finally rented a car. Employee Dollar unfortunately pulled us for additional assistance. We decided to take it... at 11:00PM we finally left the parking lot searching sector 'S' - the SUVs. We saw that long-awaited car, which will take us to the hotel - white Chevy Captiva. Thus, Moo's dream to have white SUV came true. On the way to the hotel we wanted to stop and get something to eat for take away, but all Pollos, Donatos, etc. have been already closed ...  On the highway we stucked for 15 minutes in a traffic jam and achieved hotel after midnight (9:00AM Polish time). Luckily, check in went smoothly, and the room we get had a huge king size bed. Finally we arrived! I jumped out to get something else to eat to 7eleven, where employer, who looks like a cartoon character Aladdin, asked if I was from Armenia. I said that I'm Polish. We speak a little about about the Poles who live in the UK. In hotel room we cooked tortillas and after 2:00 (11:00 Polish time) we fell to sleep.

Może donata | Would you like a donat?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz