wtorek, 12 listopada 2013

On our way to San Diego


Po blisko osiemnastu dniach wytężonego zwiedzania, przejechanych tysięcy mil i zwiedzonych dziewięciu parkach narodowych, nadszedł w końcu czas na upragniony odpoczynek. Przed nami kilka dni błogiego lenistwa na bajecznych plażach San Diego. To właśnie tam, w 1958 roku w słynnym zabytkowym hotelu del Coronado, kręcono zdjęcia do jednej z największych komedii wszech czasów - "Pół żartem, pół serio" - z  Marylin Monroe i Tony Curtis'em na czele.
...
After nearly eighteen days of extensive touring, traveled thousands miles and deceived nine national parks, it's finally time for the desired rest. In front of us a few days of blissful laziness on the fabulous beaches of San Diego. Here, in 1958 in the famous historic Hotel del Coronado, was filmed one of the greatest comedies of all time - "Some Like It Hot" - with Marilyn Monroe and Tony Curtis in the cast.


Wyświetl większą mapę



Hotel del Coronado
Źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Hotel_del_Coronado

Marylin Monroe na tle hotelu del Coronado w San Diego, 1958 rok |
Marilyn Monroe on the background at the Hotel del Coronado in San Diego, 1958
Źródło: http://victorkaminoff.com/los-angeles/majestic-hotel-del-coronado-near-san-diego-turns-125/

Zaraz po szybkim, hotelowym śniadaniu ruszyliśmy więc w drogę. Jako, że poprzedniego dnia nie udało nam się zobaczyć wszystkiego, postanowiliśmy, że dzień rozpoczniemy od krótkiej wizyty na jednej z popularniejszych i ładniejszych miejscowych plaż, a mianowicie Pismo Beach. Po niecałych kilkunastu minutach, byliśmy już na miejscu. Widok wprawdzie nie dorównywał tym, ze skalistego wybrzeża Big Sur, ale i tak zrobił na nas wrażenie. Czysta, zadbana i wyjątkowo szeroka plaża była już o tej godzinie pełna turystów, przechadzających się w niedzielne przedpołudnie po molo. A. oczywiście nie byłaby sobą, gdyby nie sprawdziła temperatury wody, spacerując radośnie wzdłuż oceanu. Niestety, woda okazała się być na tyle zimna, że po krótkiej "kąpieli", postanowiliśmy jeszcze tylko zrobić parę zdjęć i ruszyć dalej. 
...
Just after a quick hotel breakfast, we set off on our way. Since the day before we did not get to see everything, we decided that our day we will start with a short visit on one of the most popular and most beautiful local beach, namely Pismo Beach. After less than a dozen minutes, we were already in place. Although the view was not like the rocky coast of Big Sur, it impressed us. Clean, neat and very wide beach was already full of tourists, strolling on Sunday morning at the pier. Of course, A. would not be herself, if she did not check the water temperature, strolling happily along the ocean. Unfortunately, the water proved to be so cold so after a short walk, we decided to take a few photos and move on.

Pismo Beach w całej okazałości | Pismo Beach in all its glory

Witajcie w Pismo Beach! | Welcome to Pismo Beach!

Kto ma ochotę trochę posurfować? | Who wants to go surfing?

Molo w Pismo Beach | Pier on the Pismo Beach

Windsurfers

Za kolejny cel w drodze do San Diego, obraliśmy sobie słynącą z licznych znajdujących się tutaj rezydencji gwiazd - Santa Barbarę. Właśnie w tym nadmorskim kurorcie, pod kalifornijskim niebem i w cieniu naprawdę imponujących palm, swoje wille mają takie osobistości telewizyjne oraz srebrnego ekranu, jak Oprah Winfrey, Jennifer Aniston, "zawodowy scjentolog" Tom Cruise, a także rozśpiewana Katy Perry. Niestety, pomimo wielkich chęci, nie udało nam się spotkać żadnego z celebrytów, pozostało nam więc "jedynie" upajanie się widokiem panoramy okolicznej plaży. Pstryknęliśmy parę zdjęć (A. chętnie pozowała z budką ratownika, wyjętą niczym żywcem ze "Słonecznego patrolu"), troszkę pospacerowaliśmy, chłonąc prawdziwie morskie powietrze i drogą wiodącą dalej na południe, ruszyliśmy w stronę naszego hotelu. Do San Diego czekała nas prawie trzygodzinna podróż i ponad 200 mil ciągłej jazdy. A więc w drogę!
...
For the next destination on our way to San Diego, we have chosen the famous for its many stars' residences - Santa Barbara. In this seaside resort, under the California sky and in the shadow of really impressive palm trees, their villas have such a personalities of television and the silver screen like Oprah Winfrey, Jennifer Aniston, "professional Scientologist" Tom Cruise and Katy Perry. Unfortunately, despite great intentions, we have failed to meet any od these celebrities, so we had to "only" revel in panoramic views of the surrounding beach. We snapped a few photos (A. willingly posed with lifeguard booth, just like in the "Baywatch"), we took a little walk, taking in the sea air and set off in the direction of our hotel. To the San Diego waiting for us almost three-hour journey, and over 200 miles of continuous driving. So get in the way!

Panorama plaży w Santa Barbara | Panorama of the beach in Santa Barbara

Plaża w Santa Barbara | Santa Barbara beach

Budka ratownika niczym ze "Słonecznego patrolu" | Lifeguard booth like in "Bayway"

Klif w Santa Barbara | The cliff in Santa Barbara

Uwaga, brak ratownika! | No lifeguard on duty!

Shoreline Park

Droga w Santa Barbara | Santa Barbara road

Imponujące kalifornijskie palmy | Very impressive California palm trees

Miejscowa sztuka | Local art

Urocza fontanna | Lovely fountain

Ach, te widoki! | What a view!

Do San Diego udało nam się dotrzeć zgodnie z planem. Właściwie przed sobą mieliśmy jeszcze trochę dnia na zwiedzanie miasta. Meldując się w naszym hotelu, nie mieliśmy pojęcia o czekającej na nas jeszcze tego wieczora atrakcji. Otóż, okazało się, iż jako, że akurat przypadał weekend, dostaliśmy w prezencie dwa bilety do wykorzystania na nocny, godzinny rejs po tutejszej zatoce, zabytkowym, hotelowym statkiem. Oczywiście, nie mogliśmy przegapić takiej okazji! Wcześniej jednak postanowiliśmy chwilę odpocząć w naszym pokaźnych rozmiarów apartamencie, urządzonym w stylu kolonialnym, a później ruszyć na miasto coś zjeść. Swoją drogą, widok z tarasu naszego pokoju naprawdę zapierał dech w piersiach! Hotel usytuowany był bowiem w malowniczej zatoczce Mission Bay, przy samej "marinie". Zresztą zobaczcie sami!
...
To the San Diego we reached as we planned. Actually, we still had a little day to explore the city. Checking in our hotel, we had no idea about still waiting for us the evening attraction. Well, it turned out that as it was a weekend, we were given as a present two tickets for the night cruise on the local bay. Of course, we could not miss this opportunity! But before that, we decided to rest for a while in our sizable apartment, decorated in a colonial style, and then go to the town to eat something. By the way, the view from the terrace of our room was really breathtaking! Our hotel was located in the picturesque bay of Mission Bay, directly at the "marina". Anyway, see for yourselves!

Widok z naszego tarasu w pokoju hotelowym | Amazing view from the terrace of our room

Widok na Mission Bay z naszego pokoju | View on the Mission Bay from our room 

Na kolację wybraliśmy się do polecanej i chętnie odwiedzanej, zarówno przez miejscowych, jak i zagranicznych turystów, restauracji o wdzięcznej nazwie "The 3rd Corner". To bistro i sklep winiarski w jednym, znajduje się przy Bacon St w dzielnicy Ocean Beach. Budynek, w którym mieści się knajpa, niczym szczególnym nie wyróżnia się na tle innych, zupełnie nie zapowiadając tego, co czeka nas w środku. A tam - elegancki wystrój, klimatyczne oświetlenie i smacznie zapowiadające się menu. Już po przekroczeniu progu restauracji, nie mieliśmy wątpliwości, że dobrze trafiliśmy. Postanowiliśmy, że tym razem wybierzemy same danie główne, ale za to skusimy się również na deser. Oboje jako danie główne wybraliśmy steka po nowojorsku z czerwonym winem, chrupiącą cebulką, sałatką z rukoli oblaną cytrusowym winegretem z frytkami a'la "3rd Corner". Trzeba przyznać, że stek był idealnie wysmażony! Na deser zdecydowaliśmy się na sernik z koziego mleka z pomarańczową polewą i truskawkowym syropem.
...
For dinner we went to the commended by local and foreign tourists restaurant "The 3rd Corner". This Bistro and Wine Shop is located on Bacon St. in Ocean Beach. The building which houses the restaurant, nothing stands out from the others, and no indication of what awaits us in the inside. And there - the elegant decor, atmospheric lighting and delicious dishes on the menu. After crossing the threshold of the restaurant, we had no doubt that they will not disappoint. We decided that this time, choose only the main dish, but with a dessert. Both of us, as a main course we chose New York steak with red wine, crispy onions, arugula salad with citrus vinaigrette and chips a la "3rd Corner". I must admit that the steak was perfectly cooked! For dessert, we opted for the goat's milk cheesecake with orange icing and strawberry syrup.

The 3rd Corner Bistro & Wine Shop

Stek po nowojorsku | New York Steak 

Sklep winiarski w The 3rd Corner Bistro | The 3rd Corner Wine Shop

Stek po nowojorsku | New York Steak

Perfekcyjny stek po nowojorsku z niebieskim serem | Perfect medium New York Steak with blue chesee

Sernik z koziego mleka | Goat's milk cheesecake 

Apetyczny sernik | Delicious cheesecake

Po tak wyśmienitej uczcie, pozostało nam już tylko udać się na wieczorny rejs po zatoce. Statek odpływał z mariny, znajdującej się zaraz przy naszym hotelu. Jako, że wybraliśmy opcję rejsu "dla dorosłych", z drinkami serwowanymi na pokładzie i muzyką graną przez lokalnego DJ'a, przy wejściu musieliśmy okazać dowody osobiste. Stojąc w kolejce na pokład, ucięliśmy sobie krótką pogawędkę z parą amerykańskich turystów, którzy po naszej mowie, uznali, nie wiedzieć czemu, że jesteśmy z Ukrainy. Oczywiście, szybko wyprowadziliśmy ich z błędu. Swoją drogą, zdziwiliśmy się, że nie wzięli nas, jak zazwyczaj, za parę podróżujących Holendrów.
...
After the delicious dinner, we went on an evening cruise on the bay. The ship drifting away from the marina, which was at our hotel. we cruise option "adult", with drinks served on board and music played by a local DJ, so we had to show ID cards at the entrance. Standing in line to board, we had a short chat with a couple of American tourists who thought that we were from Ukraine. Of course, we quickly derived them from the error. By the way, we wondered, that they did not take us as a couple of Dutch people, as they normal do.

Gotowi na nocny rejs po zatoce? | Ready for a night cruise around the bay? 

Rejs po zatoczce Mission Bay wprawdzie nie trwał długo, ale trzeba przyznać, że nawet nam się podobał. Na statku oczywiście nie zabrakło wielu atrakcji. W sumie jedną z największych z nich była para młodych Amerykanów, która na siłę próbowała zachęcić do tańca niezbyt wyluzowanych Japończyków. I o dziwo, z pozytywnym skutkiem! Azjatom na tyle spodobała się impreza, że koniec końców, tak wywijali na parkiecie w rytmie wielkich amerykańskich hitów, że sam Patrick Swayze z "Dirty Dancing", z pewnością nie zrobił by tego lepiej (a przynajmniej zabawniej ;) ). Niestety, było już na tyle ciemno, że podczas wycieczki nie udało nam się zrobić żadnych zdjęć. Zrekompensować miał nam to następny dzień, na który zaplanowaliśmy wizytę w miejscowym zoo.
...
Cruise on the bay Mission Bay did not last long, but I have to admit that even we really liked it. The ship, of course, did not run out of many attractions. One of the largest of these was a pair of young Americans who tried to encourage to dance group of very serious Japanese. And strangely enough, with positive results! Asians liked the event so much, that at the end of crusie, they were dancing on the dance floor to the rhythm of the great American blockbusters, that even the Patrick Swayze from the "Dirty Dancing" will not do that any better (or at least more fun ;) ). Unfortunately, it was so dark that during the trip, we did not manage to do any photos. For the next day we planned a visit to the local zoo.

Bahia Belle, nasz statek | Our ship, Bahia Belle

Zachód słońca nad San Diego | Sunset over San Diego


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz